sobota, 18 czerwca 2022

WIZJA TRONU BOŻEGO


Zagadnienia dotyczące nieba leżą w centrum zainteresowania człowieka wierzącego; szczególnie pytania o to, jakie jest niebo i co będziemy tam robić. Wierzący mają możliwość i przyzwolenie, aby - oczami Jana - wejrzeć w chwalebną duchową rzeczywistość otaczającą Boga i Jego tron. 

W 4. rozdziale Księgi Objawienia, apostoł próbuje słowami wyrazić niewymowną chwałę, którą oglądał w niebie. 

Aby lepiej zrozumieć kontekst tego rozdziału, przypomnijmy sobie, co nam dotąd Jan przekazał. W rozdziale pierwszym przyglądaliśmy się wizji uwielbionego Chrystusa; były to rzeczy, które Jan "widział" (1:19). W rozdziałach 2 i 3, Chrystus objawił swe ostateczne orędzie dla kościoła na ziemi; czyli to, "co jest" (1:19). Począwszy od rozdziału 4, Jan otrzymuje drugą wizję, odsłaniającą przyszłe wydarzenia; jest to trzecia część tej księgi (rozdziały 4-22), czyli to, "co się stanie potem" (1:19). 

Określenie "potem" (w. 1), oznaczające: po tych rzeczach, wskazuje, że mamy do czynienia z nową sekcją Księgi Objawienia. Ponownie użyta fraza "to, co się ma stać potem" (w. 1) pełni tutaj trochę inną funkcję. Umieszcza wypełnienie proroctw opisanych w rozdziałach 4-22 w okresie po Pochwyceniu kościoła. 

Za taką interpretacją przemawiają następujące argumenty: 

1. Słowo kościół nie pojawia się już w tej części księgi (rozdziały 4-18), dotyczącej czasu Wielkiego Ucisku. 

2. Nie ma żadnej podstawy, aby sądzić, że wydarzenia czasu Wielkiego Ucisku znajdą w jakimkolwiek zakre­sie literalne wypełnienie, kiedy kościół będzie jeszcze na ziemi. 

3. W tej części Objawienia znajdziemy dowody wskazujące, że kościół przebywa w niebie, podczas gdy na ziemi wypełniają się proroctwa dotyczące czasu Wielkiego Ucisku. 

Chrystus obiecał, że kościół zostanie całkowicie zachowany od sądów Wielkiego Ucisku - czasu próby, jaka przyjdzie na całą ziemię (3:10). Dlatego w pełni uzasadniony jest pogląd, że kościół będzie zabrany z ziemi, zanim wydarzenia, które "mają stać się potem" zaczną się wypełniać. 

Wezwany do nieba 

Jan powiedział: "Potem widziałem, a oto drzwi były otwarte w niebie, i głos poprzedni, który słyszałem, jakby głos trąby rozma­wiającej ze mną, rzekł: Wstąp tutaj, a pokażę ci, co się ma stać potem" (4:1). Słowami a oto... Jan zwraca uwagę czytelnika na pewne szczególne drzwi, które zostały otwarte w niebie, aby umożliwić Janowi wstęp. Głos należy do Chrystusa (por. 1:8, 10­11), który wezwał Jana przed Boże oblicze. "I zaraz" Jan popadł w duchowe "zachwycenie" (w. 2) i ujrzał tron w niebie. 

Czy Jan został zabrany w ciele, czy tylko w duchu? Wydaje się najbardziej prawdopodobne, że Duch Święty zawładnął zmysłami i całą percepcją Jana. Apostoł został pochwycony do nieba i mógł słyszeć oraz widzieć, co działo się przed Bożym tronem, chociaż fizycznie znajdował się na ziemi. 

Scena w niebie 

Jan zobaczył "tron... w niebie" (w. 2). Centralnym punktem odniesienia dla wszystkiego, co wydarza się w rozdziałach 4 i 5, jest Boży tron. To, co apostoł ogląda, skupione jest wokół czterech wyrażeń przyimkowych: "na tronie" (w. 2), "wokół tronu" (w. 3-4), "z tronu" (w. 5) i "przed tronem" (w. 6). Używając języ­ka symboli, Jan przedstawia siedmioraki opis Bożego tronu i aktywności wokół niego. 

Po pierwsze, Jan zobaczył suwerennego Boga wszechświata zasiadającego "na tronie" (w. 2). Jest to niewątpliwie Bóg Ojciec, gdyż Chrystus wziął zwój (5:7) z prawej ręki (5:1) zasiadającego na tronie. Jan nie podaje żadnego antropomorfizującego opisu Tego, który zasiada na tronie. Nie mógłby tego zrobić, gdyż Bóg Ojciec jest Duchem i nie posiada ciała, jakim je znamy. Jan nie widział żadnej formy, ponieważ Boga nikt nigdy nie widział (Jn. 1:18; por. 2 Moj. 33:20). Po prostu relacjonuje: "Ten, który na nim siedział, podobny był z wyglądu do kamienia jaspisowego i karne­olowego" (w. 3). Kamień jaspisowy podobny jest do błyszczącego diamentu, natomiast kamień karneolowy przypomina krwisto­czerwony rubin. Jan widział roziskrzone światło, jakby przec­hodzące przez błękitno-biały diament, mieniące się razem z roz­jarzonym światłem z intensywnie czerwonego kamienia, jak rubin, dając w efekcie promienne lśnienie o cudownym kolorze. 

Po drugie, wokół tronu była "tęcza, podobna z wyglądu do szmaragdu" (w. 3). Nie był to różnobarwny łuk, taki jak zjawisko atmosferyczne, które oglądamy dziś. Tęcza symbolizuje Boże miłosierdzie, łaskę i obietnice przymierza, niezmienne pośród Jego sądów (por. 1 Moj. 9:13). 

Po trzecie, Jan widział "morze szkliste podobne do kryształu" (w.6), znajdujące się przed tronem. Morze ze szkła funkcjonowało jak doskonałe lustro, odbijające tę całą feerię lśniących barw promieniejących z Bożego tronu. Temu morzu nie zostało przy­pisane konkretne znaczenie. Niektórzy komentatorzy powiązali jego symbolikę z kadzią z brązu (duża misa, używana do rytual­nych obmywań w Przybytku i Świątyni), jednak ta typologia wyda­je się być nieco naciągana. Inni nauczają, że symbolizuje ono pokój panujący w niebie, w przeciwieństwie do zawirowań na ziemi - ale to wątpliwa obrazowość. Najprawdopodobniej morze ze szkła, odbijające chwałę i majestat Boga, symbolizuje Jego czystość, świę­tość i oddzielenie od stworzenia. 

Po czwarte, Jan słyszał i widział wychodzące z tronu "błyska­wice i głosy, i grzmoty" (w. 5). Wskazują one na cudowność Bożej obecności i Boską moc (por. 2 Moj. 19:16). W Księdze Objawienia te widoki i odgłosy sygnalizują narastającą nawałnicę Bożego gniewu gotowego, by wylać się na grzeszny świat (8:5; 11:19; 16:18). 

Po piąte, Jan widział jak "przed tronem... płonęło siedem ognistych pochodni; jest to siedem duchów Bożych" (w. 5). Nie były to świeczniki, które widział wcześniej (1:12,20), ale pocho­dnie płonące nieustannie przed Bożym tronem, symbolizujące Ducha Świętego w Jego pełni i doskonałości. Chociaż nie posiada On fizycznej formy, jednak często ukazywał się w różnych posta­ciach w Nowym Testamencie. Podczas chrztu Jezusa zstąpił na Niego jako gołębica (Mat. 3:16). W dniu Pięćdziesiątnicy objawił się jako rozdzielone języki ognia (Dz. Ap. 2:3), które spoczęły nad każdą osobą znajdującą się w sali na piętrze. Tutaj Duch Święty ukazuje się jako płonące ogniem pochodnie wskazujące na Boży gniew i sąd, gotowe, aby spaść na bezbożnych. 

Po szóste, Jan zobaczył wokół tronu "siedzących dwudziestu czterech starców" (w. 4), "odzianych w białe szaty, a na głowach ich złote korony" (w. 4). Bibliści uważają starców albo za aniołów, albo za świętych okresu kościoła, albo za przedstawicieli Izraela i kościoła. Wielu wierzy, że są to aniołowie, w związku z alternaty­wnymi możliwościami odczytania greckiego tekstu Objawienia 5:9-10. (Dla pogłębienia wiedzy na temat tej interpretacji - patrz: Renald Showers, Those lnvisible Spirits Called Angels [Bellmawr, NJ: The Friends of lsrael Gospel Ministry, Inc., 1997], pp. 38-42). 

Interpretacja, według której część spośród liczby starców reprezentuje Izraela, nie wydaje się przekonująca. Starcy, mający przemienione ciała, przebywają przed Bożym tronem w czasie, gdy na ziemi trwa Wielki Ucisk. Pismo naucza, że zbawiony Izrael dostąpi zmartwychwstania po Wielkim Ucisku (Dan. 12:12-13), tuż przed powrotem Chrystusa na ziemię. W tekście znajdujemy wskazówki, które wydają się świadczyć na rzecz poglądu, że dwudziestu czterech starców reprezentuje kościół: 

1. Nie ma żadnej wzmianki o kościele na ziemi w czasie Wielkiego Ucisku. 

2. Określenie starszy (starzec) pojawia się regularnie w Nowym Testamencie, oznaczając przywódców w koś­ciele. 

3. Starcy są ubrani w "szaty białe" (w. 4), odzienie świę­tych kościoła w niebie (19:8). 

4. Na głowach mają "złote korony [gr. stefanos]" (w. 4), korony zwycięzców, symbolizujące zaszczyt i nagrodę. 

5. Korony i białe szaty wskazują, że ci, którzy je noszą, zostali osądzeni i nagrodzeni przez Chrystusa, co nie może dotyczyć aniołów ani świętych Starego Testamentu. 

6. W wersetach 11 i 14 siódmego rozdziału Objawienia ist­nieje rozróżnienie pomiędzy aniołami, świętymi okresu Wielkiego Ucisku (Żydzi i nie-Żydzi) oraz starcami. 

7. Starcy przebywają w niebie w czasie, gdy na ziemi ma miejsce Wielki Ucisk (7:13-14). Dawid podzielił kapłaństwo lewickie na 24 zmiany (1 Kronik 24) reprezentujące cały stan kapłański. W podobny sposób, dwudziestu czterech starców reprezentuje cały kościół, nazwany w Piśmie "królewskim kapłaństwem" (1 Pio­tra 2:9). 

Po siódme, Jan widział "w pośrodku, wokoło tronu cztery postacie pełne oczu z przodu i z tyłu" (w.6). Te postacie wyglądały jak lew, cielec, człowiek i lecący orzeł. Każda z nich miała pełno oczu z przodu, z tyłu i wewnątrz, i każda miała po sześć skrzydeł. Wielbiły Boga nieustannie, w dzień i w nocy, bez odpoczynku (w. 6-8). Istoty te są wspomniane w Objawieniu kilka razy (4:9; 5:8,11,14; 6:1). 

Wśród biblistów istnieją różne interpretacje tego, kogo i co reprezentują te istoty. Niektórzy uważają je za aniołów. Inni uważają, że postacie te symbolizują Boże atrybuty: majestat, potęgę, mądrość, opatrzność. Wedle jeszcze innego poglądu, odzwierciedlają one cztery aspekty służby Chrystusa objawione w poszczególnych Ewangeliach. Jest też interpretacja, która dopatru­je się w nich reprezentacji Izraela z czasów wędrówki po pustyni. Cztery plemiona, których obozowiska graniczyły bezpośrednio z Przybytkiem, miały identyczne symbole na swych sztandarach: Juda - symbol lwa, Efraim - wołu, Ruben - człowieka, a Dan ­symbol orła (4 Moj. 2:2). Najrozsądniejszym wydaje się pogląd, że Jan widział jakiś rodzaj istot anielskich, chociaż nie wyglądają one na "aniołów" (5:11). Takie żyjące stworzenia oglądał już Ezechiel (Ez. 1:5-14), który nazywał je cherubami (Ez. 10:14-22). Są one również podobne do serafów wspomnianych przez Izajasza (Izaj. 6:2-3). Najwyraźniej aniołowie bardzo różnią się wyglądem. Najprawdopodobniej stworzenia te należą do jakiegoś zastępu anielskiego, którego głównym zadaniem jest poświęcanie całej uwagi Bogu. Pozostają w stanie nieustannej czujności (nic nie może ukryć się przed ich oczami), aby strzec Bożego tronu. Są zwinne (sześć skrzydeł) i gotowe do wykonywania Jego woli i dzieła. Uwielbiają Boga we dnie i w nocy, czcząc Jego świętość, moc, i potęgę. 

Niebiańskie pieśni chwały 

Jan słyszał dwie pieśni śpiewane przez niebiański zastęp. Pierwsza była śpiewana przez "cztery postacie", które opiewały wspaniałość Boga. Wywyższały Jego nieskazitelną czystość, śpiewając: "Święty, Święty, Święty" (w. 8). Widzimy tu odniesie­nie do Trójjedyności Boga - jako Ojca, Syna i Ducha Świętego (por. Iz. 6:3) - którego natura jest oddzielona od grzechu. Postacie ogłaszały Bożą potęgę śpiewając: "Pan, Bóg Wszechmogący" (w. 8). On jest wszechmogący i suwerenny w całym wszechświecie. Również Jego wieczność jest przedmiotem czci: "który był i który Jest, i który ma przyjść" (w. 8). Jest On Bogiem wiecznym, ponad czasem i przestrzenią, bez początku i bez końca, bez przeszłości i przyszłości, gdyż wszystko to jest dla Niego zawsze teraźniejszością. Postacie uwielbiają Boga bezustannie, oddając "chwałę i cześć... i dziękczynienie" (w. 9) za Jego Boskie atrybuty i doskonałość. 

Druga pieśń była śpiewana przez dwudziestu czterech starców (w. 10), którzy wielbili Boga nie tylko za Jego wspaniałość, ale też za Jego dzieło stworzenia. Starcy wielbili Boga wspólnie z cztere­ma postaciami. Okazywali swoje poddanie Bogu, który jest suwe­rennym władcą wszechświata. Jak czytamy, upadli "przed Tym, który siedzi na tronie" (w. 10). Uhonorowali Go w dwojaki sposób:

1. Starcy "składają korony swoje przed tronem" (w. 10). Korony reprezentują nagrody przewidziane dla zwycięzców, które będą wręczone, kiedy staniemy przed sądem Chrystusowym. Wierzący otrzymają różne korony w nagrodę za wierną służbę podczas ziemskiego życia. Starcy uświadomili sobie, że żadne z zaszczytów, jakie ich spotkały, nie są ich zasługą, ale wynikiem Bożego miłosierdzia. Aby dać świadectwo tej prawdzie, składają swoje korony przed Bożym tronem. 

2. Starcy oddają Mu cześć za dzieło stworzenia. On jedynie jest godny "przyjąć chwałę i cześć, i moc" (w. 11) . Bóg zasługuje, aby być uwielbionym przez swoje stworzenie, gdyż jedynie Jemu zawdzięcza ono istnienie. Dlatego starcy śpiewają Stwórcy: "Ty stworzyłeś wszystko, i z woli Twojej zostało stworzone, i zaistniało" (w. 11). 

Również my, razem z niebiańskimi zastępami, pokłońmy się w pokorze i oddajmy cześć i chwałę naszemu wielkiemu Bogu, za to, kim jest i co uczynił. 


Fragment książki: OBJAWIENIE - Ostatnie słowo Boga, David M. Levy

https://www.drzewooliwne.com.pl/ksiazki/

czwartek, 9 czerwca 2022

Laodycea: zbór zadufany w sobie

Miasto Laodycea było położone w urodzajnej dolinie rzeki Likos, około 80 kilometrów na południowy wschód od Filadelfii i 18 kilometrów od miasta Kolossy. Założone zostało przez Antiocha II (264-26lp.n.e.), który nadał mu nazwę ku czci swojej małżonki, Laodyce. Miało stać się stolicą starożytnej Frygii. 

Strategiczna lokalizacja przy głównych szlakach handlowych, biegnących z Efezu do Syrii, umożliwiła Laodycei nagromadzenie ogromnego bogactwa. Miasto stało się słynącym w świecie cen­trum bankowym i ośrodkiem wymiany pieniędzy, mającym nawet pozwolenie wybijania własnej monety. Produkcja drogiego sukna z lśniącej czarnej wełny dopełniała źródła jego bogactwa. Tutejsza szkoła medyczna zyskała wielką sławę dzięki wytworzeniu specjal­nej maści z tzw. proszku frygijskiego (collyrium), leczącej schorzenia oczu; kurację tą maścią stosowano na całym świecie. Laodycea była tak zamożna, że kiedy została zniszczona potężnym trzęsieniem ziemi w roku 60 n.e., odmówiła przyjęcia pomocy ze strony Rzymu i odbudowała się na własny koszt.

Antioch Wielki (III) deportował z Babilonu i osadził we Frygii i Lydii dwa tysiące rodzin żydowskich. Chociaż Żydzi ci nie mogli wysyłać pieniędzy do Jerozolimy, władze miejskie dały im wolność wyznawania własnej religii. Pismo nie udziela wskazówki, kiedy i jak powstał tu zbór. Większość biblistów uważa, że został założony przez Epafrasa (Kol. 1:7; 4:12-13). Sam Paweł nigdzie nie wspomina, że odwiedził ten zbór, był jednak świadomy ich duchowych problemów (Kol. 2:1) i przesłał im pozdrowienia (Kol. 4:15). Zalecił także, aby list do Kolosan przeczytano w zborze laodycejskim (Kol. 4: 16) . 

Chrystus przedstawiony 

Chrystus używa trzech dopowiedzeń, aby opisać siebie zborowi w Laodycei: 

1. Nazywa siebie "Amen" (w. 14). Słowo amen pochodzi od hebrajskiego źródłosłowu oznaczającego pewność albo prawdę. Często bywa tłumaczone jako "niechaj tak się stanie" albo "naprawdę". Izajasz mówi o Bogu, który jest "Bogiem prawdy [dosł. "Bogiem Amen"]" (Iz. 65: 16), czyli tym, który dotrzyma obietnic przymierza i je wypełni. Taki tytuł potwierdza abso­lutną prawdziwość Chrystusa. On jest "prawdą" (Jana 14:6) i Boskim standardem, względem którego mie­rzona jest wszelka prawda. Dlatego to, co On mówi na temat tego zboru i pozostałych zborów, jest absolutnie pewne i godne zaufania (por. 2 Kor. 1 :20). 

2. Chrystus to "świadek wierny i prawdziwy" (w. 14). Był wierny podczas kuszenia na pustyni (Mat. 4: 1-11), kiedy świadczył ludowi o prawdzie, i kiedy znosił cier­pienie i śmierć na krzyżu (Fil. 2:8). Jego słowa o duchowej kondycji tego zboru nie są przewrotne, zafałszowane czy dwulicowe. Jego diagnoza jest właściwa. 

3. On jest "początkiem stworzenia Bożego" (w. 14). Nie ma tutaj jakiejkolwiek sugestii, jak niektórzy twierdzą, jakoby Chrystus był pierwszą istotą stworzoną przez Boga, gdyż jest On wiecznym Panem. Słowo początek mówi o Chrystusie jako źródle wszelkiego stworzenia (por. 21 :6). Chrystus jest stwórcą i właścicielem wszystkich rzeczy - taka jest jednoznaczna nauka wynikająca z listu do Kolosan (1:15-17). Przypomnienie tego faktu było szczególnie istotne w przypadku zboru, który zapomniał przypisać swój dobrobyt Bogu i chlubił się ze swego bogactwa (w. 17). 

Krytyka zboru 

Pan nie miał za co pochwalić zboru w Laodycei, którego duchowa sytuacja zasługiwała jedynie na naganę i skarcenie. Chrystus mówi: "Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący!" (w. 15). Pan dopatrzył się dobrych uczynków w każdym z poprzednich zborów, ale w tym zborze nie znalazł się ani jeden. 

Chrześcijanie ci nie byli zimni, jak ludzie niemający zbawienia, niewzruszeni i obojętni wobec spraw duchowych. Nie byli też gorący (wrzący), jak prawdziwi wierzący, którzy przyjęli Jezusa jako Zbawiciela i okazują duchową gorliwość w chrześcijańskiej służbie. Chrystus opisał ich jako "letnich" (w. 16). 

Słowo letni trafnie określało zasoby wodne miasta Laodycei. Ponieważ brakowało dobrej wody z własnych źródeł, musiała ona być sprowadzana systemem akweduktów - zimna ze źródeł w Kolossach, zaś gorąca ze źródeł w Hierapolis. Woda docierająca do Laodycei była już jednak letnia, mdła dla spragnionego, niezdatna do picia. Odnosząc to do sfery duchowej, człowiek letni to człowiek bierny, bez zaangażowania dla Pana, zobojętniały na prawdy wiary. Ktoś taki może przejawiać w jakimś zakresie poczuc­ie obowiązku wobec zboru, jednak brakuje mu szczerego oddania i zdecydowanego pójścia za Bogiem. 

Czy letni chrześcijanin to ktoś prawdziwie wierzący? Niektórzy uważają, że określenie "letni" odnosi się do "cielesnych" wierzących, którzy kiedyś byli gorliwi w swoim zaangażowaniu i świadczeniu o Chrystusie, ale z powodu grzechu i światowości osłabli w miłości i służbie dla Pana. Inni uważają, że chodzi tutaj o ludzi, którzy w rzeczywistości nie są wierzący (zimno), ale którzy wyznają wiarę w Chrystusa (ciepło), chociaż nie posiadają prawdziwego zbawienia. Istnieje też opinia, że ludzie letni są jed­nym i drugim po trochu. Wydźwięk całego urywka zdaje się wskazywać, że słowa Chrystusa dotyczą osób, które nie są wierzące. Tacy ludzie uczęszczają do zborów czy kościołów, podo­ba im się nabożeństwo i społeczność, ponieważ w ten sposób zaspokajają jakąś potrzebę w sercu, jednak pozostają nieprzemienieni. Letni kościół jest dla Chrystusa obrzydliwy i odrażający. "Wypluje" go ze swoich ust (w. 16), co symbolizuje odrzucenie albo usunięcie sprzed Bożego oblicza (por. Mat. 7:21-23). 

Pan ukazuje członkom zboru w Laodycei, że bogactwo i świa­towość ich omamiły i doprowadziły do poczucia samowystarczal­ności i samozadowolenia, wytwarzając w nich ducha zarozumia­łości i zadufania w sobie. Zbór ten twierdził : "Bogaty jestem i w z bogaciłem się, i niczego nie potrzebuję" (w. 17). Taka pewność siebie zdradzała brak prawdziwego duchowego rozeznania, który doprowadził zbór do zakłamanej wizji własnego duchowego stanu. Odnosząc to do dzisiejszej rzeczywistości powiedzielibyśmy, że ten zbór posiadał wspaniałe zaplecze i obiekty, gdzie mógł się zgromadzać, najnowocześniejszy sprzęt przydat­ny dla służby, dobrze ubranych i świetnie się prezentujących zborowników, dumnych ze swej zamożności pozwalającej zaspokoić wszelką potrzebę i zachciankę, oraz doskonale, opłacanych profesjonalnych pastorów.

Chrystus jednak określa ich prawdziwą duchową kondycję jako dramatyczną. Stwierdza, że ten zbór to "pożałowania godzien nędzarz" (w. 17). Jego członkowie byli przytłoczeni ciężkim brzemieniem. Bogactwo może stać się uciążliwym jarzmem dla jego posiadacza. Paweł ostrzega, że ci, którzy chcą być bogaci mogą wpaść w sidła pokuszenia, uwikłać się w przeróżne cierpienia i nie odnaleźć zaspokojenia (1 Tym. 6:9). Jezus powiedział: "Nie możecie Bogu służyć i mamonie" (Mat. 6:24). W Jego ocenie ten zbór był pożałowania godny (w. 17), gdyż widok czyjegoś samozadowolenia może wzbudzać tylko litość. Ponadto, Jezus nazywa go "biedakiem" (w. 17). Choć posiadali dobra materialne i finansowe, w wymiarze duchowym byli bankrutami. Cóż za kon­trast z sytuacją zboru w Smyrnie, który, dla imienia Chrystusa, stał się ubogi w dobra tego świata, ale był bogaty w duchu! Oprócz tego, chrześcijanie w Laodycei byli "ślepi" (krótkowzroczni, w. 17). Bogactwo i materializm może zaślepić rozum, a wtedy ludzie ulegają fałszywemu obrazowi własnej duchowości. Widzimy tu pewną ironię zważywszy, że Laodycea słynęła w świecie z pro­dukcji najlepszego środka leczącego choroby oczu. Jezus stwierdza również, że członkowie zboru laodycejskiego byli "nadzy" (w.17). Chociaż wytwarzali kosztowne szaty dla innych, sami byli duchowo nadzy, brakowało im białych szat sprawiedliwości. Duchowe ubóstwo, ślepota i nagość czyniły ich żałosnymi i nieszczęśliwymi. 

Rady dla zboru

Chrystus udzielił im trzech pouczeń: 

1. Polecił im, aby zdobywali duchowe bogactwa: "Radzę ci, abyś nabył u mnie złota w ogniu wypróbowanego, abyś się wzbogacił" (w.18). Prawdziwe bogactwa można znaleźć tylko w Chrystusie, nie w dobrach materialnych. Zbór potrzebował zdobycia prawdziwej wiary poprzez przyjęcie Pana. Złoto jest symbolem wiary; ci, którzy ją posiadają, gromadzą sobie duchowe bogactwo, którego rezultatem jest życie przynoszące chwałę i chlubę naszemu Panu. Należy podkreślić, że zbawienia nie można kupić. W tym kontekście, nabyć znaczy uzyskać bezcenny skarb zbawienia przez wiarę w Chrystusa (por. Iz. 55:1). 

2. Potrzebowali przyodziania się w "szaty białe", aby przykryta została ich "haniebna nagość" (w. 18). Biały ubiór mówi o świętości i sprawiedliwości Chrystusa, którymi przyodziani są wszyscy prawdziwie wierzący, co pozwala im przybliżać się do Boga. 

3. Potrzebowali uzdrowienia z duchowej ślepoty za pomocą maści zbawienia, którą namaszcza Chrystus, aby widząc, potrafili chodzić Jego ścieżkami. 

Chrystus zganił i napomniał ten letni zbór, ponieważ go miłował (w. 19). Jego celem było doprowadzenie jego członków do pokuty. Dlatego prośba Chrystusa brzmi: "bądź tedy gorliwy i upamiętaj się" (w.19). Pragnął, aby uświadomili sobie, jakimi chodzą drogami i okazali gorliwe pragnienie zmiany. 

Obecność Chrystusa 

Zborowi, który zamknął przed Nim swe drzwi, Chrystus składa ofertę: "Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, wstąpię do niego" (w. 20). Nominalni chrześcijanie wciąż jeszcze mieli możliwość przyjęcia Chrystusa. Przesłanie jest oczywiste: kiedy Pan wzywa zbór do większej gorliwości poświęcenia, czyni to poprzez docieranie do serc pojedynczych osób. Często zaangażowanie jednej, gorliwej dla Pana i pełnej entuzjazmu osoby, wznieca w zborze ogień przebudzenia. 

W oxfordzkim Keble College, w Anglii, wisi portret Chrystusa zatytułowany "Światłość świata". Namalował go William Holman Hunt w 1854 r. Na tym malowidle, Chrystus z włosami wilgotny­mi od nocnej rosy i z lampą w ręku, puka do drzwi w oczekiwaniu, czy ktoś Mu otworzy. Po ukończeniu obrazu Hunt zaprosił przy­jaciół, aby wyrazili swe zdanie. Natychmiast zauważono, że autor zapomniał namalować klamkę po zewnętrznej stronie drzwi. Skonfrontowany z tym oczywistym niedopatrzeniem, Hunt odparł: "Rzeczywiście, byłby to błąd, gdyby chodziło o zwykłe drzwi; ale to nie są zwykłe drzwi, tylko obraz serca grzesznika, a Chrystus kołacze, aby Go wpuszczono. Klamka jest od środka, ponieważ Chrystus nie może wejść do serca człowieka, jeśli nie zostanie otworzone od wewnątrz". Chrystus nikogo nie zmusza, ani nie narzuca siłą swojej woli żadnej osobie ani całemu zborowi. Raczej puka do drzwi, czekając, że ktoś go wpuści i zechce mieć z Nim społeczność. Obraz Chrystusa czekającego u drzwi swojego własnego kościoła, wydaje się nie do pomyślenia, a jednak jest prawdziwy. 

Każdy, kto otwiera serce dla Zbawiciela, otrzyma od Niego bogactwo duchowego błogosławieństwa: "wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną" (w. 20). Zauważmy kontrast: ten, kto odrzuca Jego zaproszenie, zostaje przez Niego "wypluty", natomiast ten, kto je dobrowolnie przyjmuje, będzie wspólnie z Nim wieczerzał. Mowa tutaj o głównym posiłku dnia, kiedy rodzi­na zbiera się, aby spędzić czas ze sobą nawzajem i zaproszonymi przyjaciółmi. Ci, którzy zaprosili Chrystusa do swego życia, będą radowali się intymną więzią z Nim. Będą spożywali duchowy pokarm, który jedynie Pan może dać. 

Obietnica dla zboru 

Chrystus zapewnia: "Zwycięzcy pozwolę zasiąść ze Mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem wraz z Ojcem moim na Jego tronie" (w. 21). Zdobywcy będą dzielili tron z Tym, który ich zdobył, z Panem Jezusem Chrystusem. Jezus zwyciężył ten świat przez swoje cierpienia i śmierć (Jana 16:33), i teraz zasiada po prawicy Boga Ojca (Marka 16: 19). Sprawowanie rządów razem Chrystusem jest wspomniane w Księdze Objawienia kilka razy (1:6,9; 2:26-27; 5:10; 20:4-6). Chrystus obiecał uczniom, że będą jedli i pili u Jego stołu w Królestwie. Wszyscy wierzący są współdziedzicami z Chrystusem (Rzym. 8: 17). W Tysiącletnim Królestwie Chrystus ustanowi swój tron na ziemi (Mat. 25:31; Łuk. 1:32) i wszyscy wierzący będą razem z Nim rządzili przez tysiąc lat (20:6). Czyż może być jakaś większa nagroda niż to? 

Raz jeszcze, w konkluzji orędzia, pada wezwanie: "Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów" (w. 22). Wprawdzie łaska ma swoje granice, ale czas łaski jeszcze się nie skończył. Ci, którzy są letni, wciąż jeszcze mogą zaprosić Jezusa do serca. 

W pieśni "Wpuść Jezusa do serca", jej autorka Leila Morris zapisała właściwą odpowiedź dla tych, którzy są już zmęczeni ciężarem swoich grzechów i pragną nowego życia. Słowa te brzmią tak: 

Właśnie teraz, pozostaw zwątpienie;
Właśnie teraz, przyjmij zaproszenie;
Właśnie teraz, drzwi otwórz dla Niego,
I wpuść Jezusa do serca swego. 


Fragment książki: OBJAWIENIE - Ostatnie słowo Boga, David M. Levy

https://www.drzewooliwne.com.pl/ksiazki/

sobota, 21 maja 2022

Filadelfia: zbór duchowo żywy

Założone przez króla Attalusa z Pergamonu (w roku 140 p.n.e.), miasto Filadelfia leżało w dolinie rzeki Hermus, około 45 kilometrów na południowy wschód od Sardes. Filadelfia stanowiła centrum, z którego kultura i język grecki promieniowały na całą krainę Lydii i Frygii. Ponieważ miasto wzniesiono na powulka­nicznym paśmie górskim (o wysokości 370 metrów), doświad­czało ono częstych trzęsień ziemi. W roku 17 n.e. było zniszczone przez jedno z takich trzęsień, ale zostało odbudowane przez cesarza Tyberiusza. Mogło rozwijać się i prosperować dzięki swemu położeniu oraz urodzajnym glebom tej okolicy. Oprócz uprawy winorośli, Filadelfia była znana z produkcji tkanin i wyrobów ze skóry. Lokalizacja na znacznej wysokości, pomiędzy równinami nadbrzeżnymi a sercem prowincji Azji Mniejszej, stwarzała miastu doskonałe warunki obronne. Tu również krzyżowały się główne szlaki komunikacyjne. Z tych przyczyn, miasto stało się jedną ze stacji rzymskiej poczty państwowej, nazy­waną "wrotami W schodu". Głównym czczonym tu bóstwem był Dionizos. W piątym wieku miasto zyskało przydomek "Małe Ateny" ze względu na liczne obrzędy i pogańskie kulty. Nie wiemy, kiedy i w jaki sposób założono tu zbór, ale prze­trwał on wiele wieków, długo po tym, jak obszar ten znalazł się pod panowaniem islamskim. Słowo Filadelfia znaczy braterska miłość, co było trafnym określeniem charakteryzującym ten zbór. Chrystus przedstawia siebie zborowi w Filadelfii w trojaki sposób: 

1. Jest "Święty" (w. 7). Jako Bóg, Chrystus jest święty, całkowicie oddzielony od grzechu i od grzeszników. Świętość jest najprzedniejszym z atrybutów Chry­stusa, gdyż przenika wszystkie pozostałe atrybuty Jego boskości i pozostaje w zgodzie z tym, kim On jest i co czyni. Świętość wskazuje na czystość majestatu Chrystusa oraz Jego majestatyczną moralność. 

2. Jest "prawdziwy" (w. 7). Chrystus jest jedynym prawdziwym Bogiem, kimś innym niż bożki wymy­ślone przez człowieka. To, co On mówi, jest jedyną prawdą (Jana 14:6), a Słowo Jego objawienia nie za­wiera błędu. Jest wiarygodne i niezawodne. On jest źródłem wszelkiej wiedzy i prawdy we wszechświecie. 

3. Chrystus to "Ten, który ma klucz Dawida, Ten, który otwiera, a nikt nie zamknie, i Ten, który zamyka, a nikt nie otworzy" (w. 7). Obrazowość "klucza Dawida" wywodzi się z księgi proroka Izajasza (Iz. 22:20-22). Eljakim, który został powołany na królewskiego zarządcę w miejsce niewiernego Szebny, otrzymał wszelkie pełnomocnictwo zarządzania domem królewskim i skarbcem. Klucz symbolizuje władzę i panowanie nad domem Dawida i nad jego królestwem. Nikt nie mógł zmienić decyzji Eljakima co do otwarcia lub zamknięcia czegoś. Podobnie Chrystus - święty, prawdziwy i z linii Dawidowej - posiada absolutną władzę zarządzania sprawami duchowymi i materialny­mi Bożego królestwa. 

Pan udziela pochwały zborowi za dobre uczynki. Chociaż ci wierzący mieli "niewielką moc", zachowali Jego Słowo i nie zaparli się Jego Imienia (w. 8). Zbór nie był mocny liczebnie, ale Bóg napełnił tę oddaną garstkę duchową mocą, dzięki której mogli pozostać wierni Jego imieniu w obliczu szatańskiej opozycji. Dla tej wierności, Pan sprawił "przed [nimi] otwarte drzwi, których nikt nie może zamknąć" (w. 8). Dzięki wiernej służbie i strate­gicznej lokalizacji mieli otwarte drzwi dla ewangelizacji całej okolicy. Bóg nie potrzebuje do realizacji swego planu ludzi naturalnie utalentowanych (1 Kor. 1:26-29), lecz takich, którzy poddają się Jego kształtowaniu (2 Kor. 4:7). Efektywność służby nie zależy od wielkości zboru, lecz od jego gotowości do bycia używanym. Podobnie jak chrześcijanie w Smyrnie, członkowie zboru filadelfijskiego byli prześladowani przez "synagogę szatana" (w. 9), lecz zdołali przezwyciężyć nacisk legalizmu i przetrwać atak zmierzający do rozbicia zboru. Otrzymali zapewnienie, że nastanie taki dzień, kiedy wrogowie "będą musieli przyjść i pokłonić się [im]... do nóg" (w. 9) w symbolicznym akcie kapitulacji. Wrogowie poznają też wielką miłość Chrystusa do tych wierzących (w. 9; por. Ef. 5:25). Pan zapewnia, że czuwa nad zborem: "Ponieważ zachowałeś nakaz mój, by przy Mnie wytrwać, przeto i Ja zachowam cię w godzinie próby [w przekł. ang. King James Version: "od godziny próby" - przyp . tłum.], jaka przyjdzie na cały świat, by doświadczyć mieszkańców ziemi" (w. 10). Wielu naucza, że kościół będzie musiał przejść przez część lub całość Wielkiego Ucisku opisy­wanego w Objawieniu (rozdz. 6-19), jednak użyty tu język jasno wskazuje, że kościół zostanie zachowany od tego trudnego czasu. Wspomnianą godziną próby będzie czas, kiedy Boży gniew zostanie wylany na świat. Wniosek ten oparty jest na kilku przesłankach: 

1. Użyty w greckim oryginale przyimek ek oznacza od, w sensie od czegoś, z czegoś, co wskazuje, że kościół nie będzie doświadczony przez Wielki Ucisk w żadnej mierze. Natomiast gdyby autor chciał powiedzieć, że kościół będzie przechodził przez Wielki Ucisk, użyłby innego przyimka, dia

2. W wersecie jest mowa nie o jakiejś próbie, ale o szczegnej godzinie próby, szczególnym okresie ucisku, który nadejdzie. 

3. Chrystus obiecał "zachować" (ochronić, wybawić) koś­ciół, nie w czasie próby, ale od tego czasu próby. 

4. Ochrona jest zapewniona wszystkim wierzącym, nie tylko tym ze zboru w Filadelfii, ponieważ skala tej próby obejmuje "cały świat". 

5. Fraza "by doświadczyć mieszkańców ziemi" odnosi się nie do kościoła, ale do niewierzących, którzy będą uwikłani w światowym systemie, kiedy spadnie na nich ucisk.
 
Pan udziela zborowi rady: "Przyjdę rychło [nagle]; trzymaj, co masz, aby nikt nie wziął korony twojej" (w.11). Wierzący mieli wytrwać w wierności, nie ustępując pola nieprzyjacielowi, aby nie stracić nagrody, kiedy Chrystus będzie oceniał ich służbę, zasia­dając na Bemie - swym sędziowskim krześle (1 Kor. 3:15; 2 Kor. 5:10). Zwycięzcy dane są dwie obietnice:

1. Obietnica bezpieczeństwa: "Zwycięzcę uczynię filarem w świątyni Boga mojego i już z niej nie wyjdzie" (w. 12). To stwierdzenie miało ogromne znaczenie dla ludzi, którzy raz po raz doświadczali trzęsień ziemi. Filar Bożej świątyni symbolizuje zbawienie, duchową stabilność i wieczną pewność, że nic nie może wyrwać wierzącego spod osłony Bożej obecności. 

2. Będzie na nim umieszczony Boży podpis: "wypiszę na nim imię Boga mojego, i nazwę miasta Boga mojego, nowego Jeruzalem ... i moje nowe imię" (w. 12). Imiona wypisane na poszczególnych osobach mówią o ich całkowitym utożsamieniu się z Bogiem i zapew­niają im na wieki miejsce w Jego królestwie. 

Czy słyszysz głos Ducha mówiącego do zboru (w. 13)? Czy zachowujesz Boże Słowo, stając w obronie Jego imienia, cierpliwie znosząc uciski i wchodząc przez otwarte drzwi służby dla Jego chwały? 

Fragment książki: OBJAWIENIE - Ostatnie słowo Boga, David M. Levy

https://www.drzewooliwne.com.pl/ksiazki/


niedziela, 15 maja 2022

Sardes: zbór martwy duchowo

Miasto Sardes, leżące około 50 kilometrów na południowy wschód od Tiatyry, było stolicą królestwa Lydii. Wyniesione około 450 metrów ponad doliną Hermus, dawało mieszkańcom złudne poczucie bezpieczeństwa wobec wrogów. Sardes było dwukrotnie zdobywane - raz przez perskiego króla Cyrusa (w 549 r. p.n.e.) i ponownie przez syryjskiego władcę Antiocha III (w 218 r. p.n.e.). 

Trzysta metrów ponad równiną zbudowano wspaniały akropol, a na nim świątynię poświęconą bogini Artemidzie. Kult Artemidy, bogini natury, sięgał czwartego wieku przed Chrystusem. Miasto było również znane ze swojej nekropolii, z setkami kopców nagrobnych rozsianych po okolicy. 

Sardes było usytuowane na pięciu głównych szlakach handlo­wych biegnących przez królestwo. Przyniosło to miastu ogromne bogactwo, dzięki produkcji i sprzedaży biżuterii i wełny oraz far­biarstwu tkanin. Jednak w drugim wieku po Chrystusie, Sardes chyliło się ku upadkowi; niemal obumarłe, było cieniem swej mi­nionej chwały . Dziś Sardes jest małą osadą, zwaną Sart. Jak i kiedy założony został tam zbór, nie wiadomo. 

Chrystus objawił się temu zborowi jako Ten, który "ma siedem duchów Bożych" (3: 1). Jest to aluzja do siedmiorakiej pełni i doskonałości Ducha Świętego, który spoczął na Chrystusie (1 :4; 5:6; por. Iz. 11:2-5). Ma On także "siedem gwiazd" (w.1), to znaczy, że panuje nad duchowymi przywódcami tych zborów. Są oni w Jego ręku i każdy z nich będzie musiał zdać Mu sprawę ze służby oraz duchowej kondycji zboru. Duchowe życie bądź duchowa martwota w zborze, często są warunkowane duchowym stanem jego przywódców i starszych. 

Pan nie udzielił temu zborowi żadnej pochwały, wyraził tylko krytykę: "Znam uczynki twoje: Masz imię, że żyjesz, a jesteś umarły" (w. 1). Na zewnątrz Sardes robiło wrażenie żywego i było szanowane za swoją religijną aktywność, ale w rzeczywistości brakowało w nim dowodów prawdziwego duchowego życia. Wiele dzisiejszych zborów nieprzerwanie cieszy się reputacją zbudowaną na dawnej świetności, a w rzeczywistości są od lat duchowo martwe. Chrystus poradził temu zborowi, aby starał się o duchowe uzdrowienie.

1. Mieli być czujni (w. 2); mieli ocknąć się i uświadomić sobie swój duchowy stan. Odnowa przychodzi przez odnowienie pierwotnej gorliwości i oddania Panu, oraz przez radykalną zmianę postępowania. 

2. Mieli utwierdzić to, "co jeszcze pozostało, a co bliskie jest śmierci" (w. 2). Jest to możliwe przez odrzucenie fałszywych doktryn, cielesnego przywództwa, niebi­blijnych praktyk oraz działań pozornych. Duchowa siła odnawia się poprzez przywracanie spraw podsta­wowych - poświęcanie czasu na rozważanie Słowa Bożego i na modlitwę. 

3. Pan wzywa zbór: ,,Pamiętaj więc, czego się nauczyłeś i co usłyszałeś, i strzeż tego, i upamiętaj się" (w. 3). Powinni na nowo uchwycić się fundamentalnych prawd wiary i odwrócić się od duchowej pustki. Jeśli tego nie uczynią, sprowadzą na siebie sąd Pana, który przyjdzie "jak złodziej" o godzinie, której nie będą znali (w. 3). Często jest tak, że Pan raczej usuwa duchowo martwy zbór, niż pozwala mu na zarażanie innych swoim zepsuciem. 

4. Pan szczególnie wyróżnia tych, którzy nie poszli na kompromis w wierze: "Lecz masz w Sardes kilka osób, które nie skalały swoich szat" (w. 4) . Rytuały pogań­skich religii w Sardes zabraniały wyznawcom pojawiać się przed bogami w szatach, które były splamione albo zbrudzone. Ci, którzy złamali ten zakaz, byli wykreślani z rejestru publicznego obywateli Sardes. Chrześcijanami, którzy "skalali swoje szaty" byli ci, którzy zmieszali się z pogaństwem tego miasta i po­szli na kompromis z grzechem. Ci, którzy nie zanieczyścili swoich szat, "chodzić będą [z Panem] w szatach białych, dlatego że są godni" (w. 4). Stanęli przed Bogiem w stanie czystości. 

Zwycięzca otrzymuje trzy obietnice: 

1. "Zwycięzca zostanie przyobleczony w szaty białe" (w. 5). Białe szaty są symbolem czystości i sprawiedliwo­ści, są ubiorem zbawienia. Symbolizują także wierną resztkę, która osiągnęła duchowe zwycięstwo nad pogaństwem w Sardes. Kiedy nastanie "wesele Baranka" (19:7-8), wszyscy wierzący zostaną przyo­zdobieni w czysty lśniący bisior i tak odziani powrócą na ziemię razem z Panem (19:14). 

2. Imię zwycięzcy jest zapisane w Bożym rejestrze: "nie wymażę imienia jego z księgi żywota" (w. 5). W cza­sach biblijnych imiona mieszkańców zapisywano w rejestrze miejskim. Kiedy ktoś umarł albo wyprowa­dził się z miasta, jego imię wymazywano bądź wykre­ślano z księgi żyjących. Wypowiedź ta nie dotyczy kwestii utraty zbawienia. Jest to raczej poświadczenie, że ci, którzy są narodzeni na nowo, mają życie wieczne, i żadna osoba, ani rzecz, nie może oddzielić ich od życia wiecznego. 

3. Pan ogłosi imię wierzącego w niebie: "wyznam imię jego przed moim Ojcem i przed jego aniołami" (w. 5). Jest to utwierdzenie wierzącego w jego pewności wiecznego obywatelstwa. Sam Chrystus jest naszym rzecznikiem przed Bogiem Ojcem (1 Jn. 2:1), przed którym wyzna nasze imiona (Mat. 10:32). 

Raz jeszcze Chrystus zachęca czytelników listu do wysłuchania Jego orędzia: ,,Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów" (w. 6). Ma to szczególnie duże znaczenie w przypadku duchowo obumarłego zboru, jak w Sardes. 

Fragment książki: OBJAWIENIE - Ostatnie słowo Boga, David M. Levy

https://www.drzewooliwne.com.pl/ksiazki/

czwartek, 12 maja 2022

Tiatyra: zbór o skażonej doktrynie

Tiatyra, małe miasteczko leżące około 50 kilometrów na południowy wschód od Pergamonu, zostało założone przez Aleksandra Wielkiego w roku 300 p.n.e. Usytuowane w żyznej dolinie, gdzie kwitło rolnictwo, było ważnym ośrodkiem mili­tarnym, znanym również z handlu, kupiectwa i cechów rzemieślniczych, specjalizujących się w garbarstwie, wyrobach z brązu, garncarstwie i produkcji purpury. Chociaż miasto nie było cen­trum religijnym, istniał tam kult cezara, a poza tym, każdy z cechów czcił własnego bożka. Chrześcijanie zapewne należeli do tych zrzeszeń, odczuwając presję uczestniczenia w pogańskich kul­tach. 

Pismo nie mówi, kiedy zbór został założony. "Lidia, z miasta Tiatyry, sprzedawczyni purpury" uwierzyła w Pana pod wpływem Słowa głoszonego przez Pawła w Filippi (Dz. Ap. 16: 14-15) i być może pomogła w zakładaniu zboru. Chociaż zlokalizowany w najmniejszym z miast wymienionych w 2. i 3. rozdziale Obja­wienia, zbór ten otrzymał najdłuższy list. 

Chrystus przedstawia się jako "Syn Boży, który ma oczy jak płomień ognia, a nogi Jego podobne są do mosiądzu " (w. 18). Tytuł "Syn Boży" (w księdze Objawienia występuje tylko w tym wersecie) akcentował Jego boskość w mieście, gdzie czczono boga słońca. Słowa "oczy" i "nogi" mówią o Jego zapalczywości i sądzie, tak jak w rozdziale 1 (por. 1:14-15). 

W wersecie 19, Pan udziela pochwały zborowi z czterech powodów: 

1. Ich miłości dla Chrystusa - czegoś, co nie jest wspomniane w żadnym z pozostałych list. 

2. Ich służby - pełnego poświęcenia wychodzenia innym naprzeciw. 

3. Ich wiary - mała grupka w obrębie zboru pozostawała wier­na i lojalna wobec Pana. 

4. Ich cierpliwości i wytrwania w doświadczeniach - zbór nie stał w miejscu, ale wzrastał i rozwijał się w służbie tak, że jego "ostatnich uczynków" było "więcej niż pierwszych" (w. 19). 

Tym niemniej, Pan wyraził również ostrą krytykę wobec zboru, ponieważ jego członkowie pozwalali "niewieście Izebel, która się podaje za prorokinię" nauczać i zwodzić ludzi (w. 20). Mowa tu o pewnej kobiecie w zborze, której nauczanie siało zamęt wśród ludu Bożego, na podobieństwo Izebel w Starym Testamencie. Izebel była fenicką księżniczką, która, po poślubieniu króla Achaba, wprowadziła w Izraelu kult Baala (1 Kr. 16-19). Również ta samozwańcza prorokini w zborze nakłaniała chrześci­jan do uczestnictwa w rzymskich praktykach religijnych, czym zachęcała, by "uprawiać wszeteczeństwo i spożywać rzeczy ofia­rowane bałwanom" (w. 20). Jak już zauważyliśmy, chrześcijańscy rzemieślnicy musieli działać w obrębie cechów i gildii, gdzie ta niemoralność była czymś powszechnym. Natomiast nieuczestni­czenie w tych praktykach było równoznaczne z utratą możliwości zarabiania i wypadnięciem z branży . 

Chrystus dał jej radę , aby się upamiętała: "I dałem jej czas, aby się upamiętała, ale nie chce się upamiętać we wszeteczeństwie swoim" (w. 21) . Cierpliwie czekał na okazanie skruchy, ale ona nie zmieniła swego postępowania. Dlatego Bóg sprowadził na nią i na jej naśladowców trzy sądy: 

1. Rzuci ją "na łoże" (w.22) - z jej łoża wszeteczeństwa na łoże choroby a w końcu - śmierci. 

2. Ci, "którzy z nią cudzołożą", zostaną wtrąceni "w ucisk wiel­ki, jeśli się nie upamiętają" (w. 22). Pójście za fałszywą nauką tej prorokini będzie oznaczało w ostatecznym rozra­chunku ogromne cierpienie i śmierć. 

3. "A dzieci jej zabiję [zarazą]" (w. 23). Wszystkich naśladow­ców, zarówno w pierwszym jak też w drugim pokoleniu, którzy praktykowali jej nauczanie, spotka podobny los, i stanie się oczywiste dla całego kościoła, że ten sąd był od Boga: "i poznają wszystkie zbory, że Ja jestem Ten, który ... oddam każdemu z was według uczynków waszych" (w. 23). 

Natomiast "pozostałym w Tiatyrze" (wiernej resztce), którzy nie przyjęli tej doktryny, mającej źródła w szatańskich tajemni­ach, Pan nie nakłada żadnego innego brzemienia odpowiedzial­ności (w. 24). Zachęca ich, aby nie odchodzili ze zboru, "trzymali się tylko mocno", czyli bezkompromisowo bronili prawdy, aż do Jego przyjścia po kościół (w. 25). 

Zwycięzcom, albo zdobywcom, którzy wiernie pełnią uczynki Chrystusowe aż do końca, dane są dwie obietnice: 

1. Otrzymają "władzę nad poganami" [w ang. tekście występu­je tu słowo etnos - narody i tak jest przetłumaczone w przekładzie ang. Przyp. red.] (w. 26). Zwycięzcy otrzymają prawo rządzenia narodami w Tysiącletnim Królestwie, uczestnicząc w przywilejach obiecanych Chrystusowi (Ps. 2:7-9) przez Boga Ojca (w. 28). Słowo "rządzić" w wersecie 27 znaczy prowadzić jak pasterz. Wierzący będą nie tylko wymierzać sprawiedliwość, ale także zarządzać z miło­sierdziem, służyć radą, ukierunkowywać i otaczać narody ochroną w okresie Królestwa. 

2. Otrzymają także "gwiazdę poranną" (w. 28; por. 22:16) - ­Jezusa, który oddał wierzącym samego siebie. Poranna gwiazda świeci jasno nad pogrążoną w ciemnościach ziemią, tuż przed świtem. Przy Pochwyceniu, Chrystus pojawi się nad tym mrocznym światem, aby zabrać wierzących przed Wielkim Uciskiem a potem znowu się pojawi, wraz z brza­skiem Milenijnego Królestwa. 

List do zboru w Tiatyrze, tak jak pozostałe listy, kończy się wezwaniem Chrystusa: "Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów" (w. 29). 

Fragment książki: OBJAWIENIE - Ostatnie słowo Boga, David M. Levy

https://www.drzewooliwne.com.pl/ksiazki/

środa, 11 maja 2022

Pergamon: zbór zeświecczony

Pergamon był stolicą rzymskiej prowincji w Azji. Położony w o dległości niecałych 100 kilometrów od Smyrny i 25 kilometrów od Morza Egejskiego, rozwinął handel w mniejszym stopniu. Nazwa miasta pochodzi od słowa pergamin, oznaczającego rodzaj materiału piśmienniczego. Pergamon był w owym czasie ważnym ośrodkiem nauczania, lecznictwa i piśmiennictwa religijnego, szczycącym się biblioteką liczącą 200 tysięcy zwojów. Zamieszkało w nim wielu książąt, kapłanów i uczonych, pragnących studiować. 

Miasto słynęło także ze wspaniałych rzeźb marmurowych, przewyższając pod względem architektury pozostałych sześć miast z listy siedmiu zborów. 

Ale słynęło również z pogańskich religii i wielu świątyń . Mieścił się tutaj ogromny ołtarz poświęcony głównemu bóstwu greckiemu - Zeusowi, bogu-zbawicielowi. Obok znajdował się także ołtarz bogini Ateny, patronki Aten. Praktykowano tu też kult cesarza; pierwszą świątynię wystawiono w 29 r. p.n.e.. Każdy obywatel był zobowiązany zapalić szczyptę kadzidła u stóp posągu Cezara, oddając mu w ten sposób boską cześć. Kogoś, kto odmówił, natychmiast aresztowano i wrzucano do więzienia. Oddawano także cześć Dionizosowi, bogu urodzaju, oraz Asklepiosowi, opiekunowi sztuki lekarskiej. W związku z kultem tego ostatniego funkcjonowała też szkoła medyczna, której insygnium był wąż oplatający laskę, znany symbol medycznej profesji. 

Jan nie podaje, kiedy i jak powstał zbór w Pergamonie. Prawdopodobnie pracę misyjną rozpoczął Paweł lub jego współpracownicy z Efezu. Zbór powstał "tam, gdzie jest tron szatana" (w.13), czyli centrum pogańskich kultów. Ten szatański system religijny został założony już w Babilonie przez Semiramidę, żonę Nimroda. Kiedy w 539 p.n.e. Babilon uległ Persji, obalono też jego system religijny. Jednak niedługo potem odnalazł on nowe schronienie - w Pergamonie. Poprzez kulty cesarza, Zeusa, Asklepiosa i innych fałszywych bogów, szatan mocno okopał się w tym mieście. 

Pismo mówi, że szatan jest "władcą, który rządzi w powietrzu" (Ef. 2:2), bogiem tego świata (2 Kor. 4:4), który chodzi wokół "jak lew ryczący, szukając, kogo by pochłonąć" (1 Piotra 5:8). 

Nie dziwią więc jego poczynania w miejscu będącym ośrodkiem nauki i sztuki lekarskiej: wprowadzenie bałwochwalstwa i dążenie do panowania nad umysłami ludzi przez nauczanie, nad ciałami przez uzdrawianie, a nad duszami przez pogańską religię. Powstanie zboru w samym środku siedziby szatana musiało nieuchronnie prowadzić do konfliktu. 

Chrystus objawia się zborowi jako "Ten, kty ma ostry miecz obosieczny" (w. 12), co stanowi odniesienie do Jego władzy sądzenia. Miecz obosieczny tnie w każdą stronę. Słowo Boże jest "ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha ... zdolne osądzić zamiary i myśli serca" (Heb.4:12). Nic nie ukryje się przed Panem: "wszystko jest obnażone i odsłonięte przed oczami Tego, przed którym musimy zdać sprawę " (Heb. 4: 13) . On będzie sądził sprawiedliwie. 

Pan pochwalił postawę tych wierzących, którzy pozostali wierni w obliczu takiej ogromnej presji zła (w. 13) . Dobrze znał okoliczności i warunki, w jakich Mu służyli okazując swoje od­danie w trojaki sposób: 

1. Trzymali się mocno Jego imienia (w. 13). Istniała resztka wierzących , którzy miłowali Pana i pozostali Mu wierni, nawet żyjąc w cieniu tronu szatana. 

2.  I "nie zaparłeś się wiary we Mnie" (w. 13) - byli oni zawsze gotowi śmiało i otwarcie mówić o swej wierze w Niego, jako jedynego prawdziwego Boga. Czyniąc tak, ryzykowali życiem w społeczeństwie kontrolowanym przez szatana. 

3. Chrystus uznaje też poświęcenie Antypasa, mówiąc o nim: "świadek mój wierny, został zabity u was, gdzie szatan ma swoje mieszkanie" (w. 13). Imię Antypas oznacza przeciwko wszystkim. Zginął, pozostając wierny Imieniu i nauce Chrystusa, które były atakowane przez ludzi inspirowanych mocami ciemności. 

Ale Pan miał także dwa powody do skargi. Po pierwsze, tolerowano "naukę Balaama" (w. 14). Balaam był utalentowanym prorokiem, który sprzeniewierzył swój dar dla materialnego zysku i światowego uznania. Został opłacony przez Balaka, króla Moabu, aby przekląć Izraela. Balaam próbował wypowiedzieć przekleń­stwo, ale trzy razy skończyło się to niepowodzeniem (4 Moj. 22:14-21), dzięki powstrzymującej mocy Bożej (4 Moj.23-24). Nie mogąc przekląć Izraela, którego błogosławił Bóg, Balaam obmyślił plan, by wciągnąć mężczyzn Izraela w mieszane małżeństwa z Moabitkami, a tym samym doprowadzić do duchowego kompro­misu (4 Moj. 22:5; 23:8; 31:15-16) . Kiedy szatan nie mógł zniszczyć Izraela fizycznie, usiłował zgubić go poprzez unię z bezbożnymi sąsiadami, tak aby Izrael przestał być narodem od­dzielonym dla Pana i został zanieczyszczony przez ich bałwochwalcze praktyki i moralne zepsucie. 

Chrystus wymienia rzeczy związane z doktryną Balaama, które rujnowały duchowe życie tych wierzących: 
1. Balaam próbował usidlić ich przez mieszane małżeństwa, osłabiając i rozbijając chrześcijańskie rodziny. 
2. Usiłował "uwodzić syn izraelskich, by spożywali rzeczy bałwanom ofiarowane" (w. 14), wciągając ich w bałwo­chwalstwo. 
3. Uwikłał ich w seksualny grzech wszeteczeństwa, niszcząc ich czystość moralną. 

Praktyki te były potępione i zabronione przez pierwszy sobór apostołów w Jerozolimie (Dz. Ap. 15:19-20). 
Po drugie, Pan ma im za złe, że mają "u siebie takich, którzy również trzymają się nauki nikolaitów" (w.15). Sekta nikolaitów deklarowała wiarę w Chrystusa, ale nauczała antynomianizmu (wolności od prawa moralnego) i akceptowała rozwiązłe życie. Jest to obraz zboru, który zawarł małżeństwo ze światem. Kościół jest oblubienicą Chrystusa i nie powinien ciągnąć nierównego jarzma z uczynkami ciemności systemu tego świata. 
Chrystus radzi więc zborowi: "Upamiętaj się" (w.16) . Prawdziwe upamiętanie charakteryzują trzy cechy: skruszone serce, wyznanie grzechu i zmiana postępowania. Pan ostrzega ich, że brak upamiętania spowoduje, iż przyjdzie wkrótce i będzie "z nimi walczył mieczem ust [swoich]" (w.16). Chrystus nie może i nie będzie pobłażać tym, którzy przez kompromis usiłują wprowadzać nieczystość do zboru.
 
Zwycięzcy, albo zdobywcy, obiecane są trzy rzeczy. 
1. Będzie spożywał z "manny ukrytej" (w.17). Chrystus, który jest "chlebem żywota" Jn. 6:48) i którego świat nie może duchowo widzieć, zaopatruje wierzących w duchowy pokarm na całą wieczność. 

2. Będzie mu dany "biały kamyk" (w.17), symbolizujący pewność i akceptację , których udziela Chrystus tym wszys­tkim, którzy nie ulegli w szatańskich prześladowaniach. 

3. Otrzyma też "nowe imię, którego nikt nie zna, jak tylko ten, który je otrzymuje" (w.17), symbol osobistej, intymnej więzi z Panem, jaką wierzący będą przeżywać w niebie. 

Także w obecnym czasie, wierzący powinni wziąć do serca to ostrzeżenie przed pójściem na kompromis w kwestiach moralno­ści, fałszywych nauczycieli i fałszywych doktryn. 

Fragment książki: OBJAWIENIE - Ostatnie słowo Boga, David M. Levy

https://www.drzewooliwne.com.pl/ksiazki/


sobota, 7 maja 2022

Smyrna - zbór prześladowany

Smyrna, inne zamożne miasto, oddalone zaledwie 56 kilo­metrów od Efezu, rywalizowała z nim w handlu i przepychu. Otoczona siedmioma wzgórzami, szczyciła się przepięknym położeniem oraz doskonale zaprojektowanymi portami. Była jed­nak pełna pogańskich świątyń poświęconych Apollinowi, Asklepiosowi, Afrodycie, Kybele, cesarzowi Tyberiuszowi oraz Zeusowi. Chociaż była wolnym miastem, podporządkowała się całkowicie Rzymowi. Smyrna została zburzona w siódmym wieku przed Chrystusem, lecz cztery wieki później odbudował ją Aleksander Wielki. Zasłynęła ze swej niezrównanej szkoły medy­cznej. 

Pismo nie wspomina, w jaki sposób w Smyrnie powstał zbór, ale najprawdopodobniej było to wskutek działalności misyjnej zboru efeskiego. 

Chrystus przedstawia się temu zborowi jako „pierwszy i ostat­ni, kty był umarły, a ożył" (w. 8). Smyrna znaczy mirra albo gorzkość; słowo to oznaczało słodkawe pachnidło, używane do bal­samowania zmarłych - trafne nawiązanie do cierpienia i śmierci Chrystusa. Świadomość cierpień Pana była ogromnym pociesze­niem dla wierzących w Smyrnie, którzy przechodzili przez straszli­we prześladowania. 

Ten zbór nie otrzymał żadnej nagany, jedynie pochwały. Chrystus zapewnia, że zna ich „ucisk ... i ubóstwo" (w. 9). Chrześcijanie ci byli prześladowani przez Imperium Rzymskie. 

Rzucano ich na pożarcie lwom albo dzikim psom, krzyżowano ich, wrzucano do smoły, albo do wrzącej oliwy, palono na stosach. Słynny biskup Smyrny, Polikarp, został spalony na stosie w Rzymie około 155 r. n.e. 

Wierzący w Smyrnie znaleźli się też w skrajnej biedzie z powo­du bezkompromisowego pójścia za Chrystusem. Najprawdopodo­bniej odmówiono im zatrudnienia. Chrześcijańscy właściciele sklepów byli bojkotowani a ich domy rabowane i demolowane. Nasz Pan dobrze rozumiał, co to znaczy (2 Kor. 8:9) . A jedno­cześnie - byli bogaci (w. 9) w miłość Chrystusową, zachętę płynącą z Pism, duchowe błogosławieństwa i owoc Ducha. Wypowiedź Pawła trafnie podsumowuje doświadczenie wierzą­cych ze Smyrny: ,,jako ubodzy, jednak wielu ubogacający, jako nic nie mający, a jednak wszystko posiadający" (2 Kor. 6: 10) . 

W dodatku, bluźnili im niektórzy, wykorzystani przez szatana, przedstawiciele lokalnej społeczności żydowskiej. Chrystus powiedział: ,,wiem, że bluźnią tobie ci, którzy podają się za Żydów, a nimi nie są, ale są synagogą szatana" (w. 9). Ci ludzie byli Żydami z urodzenia, ale nie z wiary. Szatan omamił ich, aby prześladowali i oczerniali ten zbór. 

Szatańskie prześladowanie doprowadziło do uwięzienia nie­których wierzących. Zostali „poddani próbie, i.. . [byli] w udręce przez dziesięć dni" (w. 10). Autorzy komentarzy zajmują trzy różne stanowiska w kwestii znaczenia tego ucisku: 

1. Chodzi o literalnych dziesięć dni prześladowań. 

2. Mowa o największych rzymskich prześladowaniach przez pierwszych 250 lat istnienia kościoła. 

3. Chodzi o trwające dziesięć lat prześladowanie za cesarza Dioklecjana. Wydaje się, że właściwe jest stanowisko pierwsze. 

Pan zachęca zbór, aby nie lękał się mających nadejść cierpień (w. 10) . Zapewnia, że ich losy są całkowicie w Jego ręku. Bóg wy­znacza granice tego, co szatan może wyrządzić wierzącym. Nie dopuści, aby byli doświadczani ponad siły (1 Kor. 10:13), a Jego łaska wystarcza, aby przeprowadzić ich przez wszelką próbę (2 Kor. 12:9). 

Tym, którzy pozostaną wierni, obiecana zostaje korona: ,,dam ci koronę żywota" (w. 10). Jest to korona męczeństwa dana tym, którzy pozostają „wierni aż do śmierci" (w. 10). Jan ponownie wzywa wierzących, aby słuchali, ,,co Duch mi do zborów" (w. 11) . Zwycięzca „nie dozna szkody od drugiej śmierci" (w. 11). Żaden prawdziwy wierzący nie będzie musiał stanąć na sąd przed Wielkim Białym Tronem i zostać skazanym na jezioro ogniste, które jest drugą śmiercią (20: 11-15). 

Chrześcijanie w Smyrnie przeszli druzgocące prześladowania, ale wpośród tego doświadczenia okazali wielką wiarę w Chrystusa. Chociaż w biedzie, cieszyli się obfitością duchowych błogosławieństw. Wierność Chrystusowi sprawiła, że ich życie było drogą zwycięstwa . Chrześcijanie, którzy dzisiaj doświadczają ucisków z powodu swej wiary, mogą czerpać zachętę, posilenie i pocieszenie ze świadectwa tamtego zboru. 

W końcu, czytelnicy są wezwani, aby wziąć sobie do serca to przesłanie : ,,Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mi do zborów. Zwycięzca nie dozna szkody od drugiej śmierci " (w.11) ­ci, którzy pozostali mocni w Chrystusie, będą na wieki w Nim żyli. 

Fragment książki: OBJAWIENIE - Ostatnie słowo Boga, David M. Levy

https://www.drzewooliwne.com.pl/ksiazki/